środa, 01 grudnia 2010
Początek sezonu.
Ech . . .cały polak.
Jak ciepło- nie dobrze, zimno- też nie dobrze i tak w kółko. Chyba już taka mentalność polaków ale mentalność polskiego narodu zostawię na inny wpis. Narazie za bardzo czasu nie mam, ponieważ zaraz wyjeżdzam z tatą w góry ! ! ! Posłuchałem pewnych rad, za proponowałem ojcu czy może przejechał by się ze mną w góry i ( ku memu zdziwieniu) dzis od rana telefon od taty, żebym postarał się o wolne i wyjedziemy w góry jeszcze dziś! ! ! Zaszkoczyło mnie to bardzo, tym bardziej, że rzekomo wiele pracy miał w tym tygodniu i miał przebywać w Szwecji. Zapewne jakaś zmiana planów ale nie wnikam. Tym razem mało mnie to obchodzi. Szef dał mi dwa dni urlopu na żądanie. Nie łatwo o to było ale jakoś przekonałem jego. Szef- jeden z lepszych na świecie mnie spotkał chyba. Dziś o 16 ma tata po mnie podjechać i wyjeżdzamy. Jedziemy do Szklarskiej Poręby na dwa/trzy dni. Wszystko zależy od pracy, ponieważ w sobotę teoretycznie mam wracać do pracy i w takim przypadku w piątek wieczorem musieli byśmy wracać . . . Zobaczymy, może uda mi się przekonać szefa, bym również sobotę otrzymał wolne, wtedy zapewne zostaniemy do niedzieli. Chciał bym tego bardzo ale z drugiej strony muszę jego zrozumieć. Rzekomo kosztem mojego urlopu będzie praca całą sobote i niedziele. Papiurkowa robota zaczeka ale na poniedziałek będe musiał i tak zrobić. Nadal uważam, że wszystko warte, byle by z ojcem się ułożyło. Ku naszemu zdziwieniu nie było większych problemów z wynajmem noclegu. Myśleliśmy, że będzie wielki problem, a tutaj miła niespodzianka. Już nie mogę doczekać się kiedy włoże nogi w wiązania, dobrze je przypnę i ruszę na mojej ukochanej desce. Uwielbiam snowboard ! ! !
Jak będzie czas, postaram się notkę z wyjazdu zamieścić.
Pozdrawiam wszystkich GORĄCO.
Miłego choć mroźnego dnia życze wszystkim co czytają.
poniedziałek, 29 listopada 2010
Powrót ojca?
Ojciec nie jest idealny. Nie jest nawet bardzo dobry. Wczoraj mimo wszystko starał sie,może usamodzielniłem się : posiadam własne mieszkanie, samochód,oszczędności, prace ale mimo wszystko często brak mi ojca. Większość życia wychowywałem się bez rodziców : oni w ciągłym biegu, zajęci interesami, wysyłali mnie do Austrii czy Anglii do rodziny, do szkoły, następnie sam Poznań, Warszawa i Wrocław. Robili to dlatego, by mieć więcej czasu na... prace. Staram się ich nie oczerniać, bo to nadal są i zawsze byli moi rodzice. W końcu jest wiele plusów: szyko musiałem dojrzeć, biegle nauczyłem się trzech języków, miałem życie w dostatku, nie brakowało mi niczego, nie raz zabierali mnie na spacery, do kina, teatru (choć według mnie za rzadko). Również starali się i wierze, że robili bym wszystko miał. To było dawno temu: teraz rzeczywistość jest inna. Mało i rzadko spędzam czas z rodzicami ( niestety nie tylko z mojej winy), czasami mam wrażenie, że mało ich interesuje moje życie prywatne, całkowicie pochłonęty ojciec pracą. Mama doprowadziła się do tego stanu, że musiała (na szczęście) zrezygnować z życia zawodowego. Wybaczcie, nie chcę o jej sytuacji pisać. Za wiele emocji to we mnie wzbudza. Wracajmy do tematu, ojciec wczoraj znów jak za daaaaawnych młodzienczych lat zabrał mnie rano na mecz- i to jaki! ! ! MOJEGO BRATA (koszykówkę trenuje). Ojciec po raz pierwszy był na jego meczu i to w dodatku ze mną. Brat nie mógł uwierzyć w przerwie jak nas zobaczył. Po meczu poszliśmy na spacer, obiad TYLKO ojciec i synowie. Następnie ja sam z ojcem do kościoła, do pana Ludwika (znajomego ojca) na kawe mnie zabrał. Jednym słowej mój ojciec byłl inny, taki fajny, urczy, miły, był jak prawdziwie kochający ojciec. Mimo, że już dojrzć musiałem to wciąż brakuje mi takich dni. Choć raz w miesiącu chciał bym by ojciec znalazł czas dla mnie. W końcu nie wszystko jeszcze stracone. To jakim był kiedyś ojcem jestem w stanie zapomnieć, wybaczyć. Nawet nie ma co wybaczać, ja nie potrafię się gniewać dłużej niż pięć minut na rodziców. Chciał bym by on zrozumiał, powiedziałęm jemu to ale czy to wystarczy ? ? ?
Obecnie ojciec jeszcze więcej podróżuje do skandynawii i być możę w samolocie, w Szwecjii/Norwegii ( głównie te kraje) ma więcej czasu na przemyślenia? - zobaczymy, w każdym razie jestem na dobrej drodze by odzyskać ojca.
U mnie ze zdrowiej lepiej.
Pamiętnik narkomanki ( Barbara Rosiek) książka z dziecinstwa poszukałem i mam w planach dziś, a raczej jutro w nocy przeczytać. Dziśto raczej nie możliwe, bo na 19:00 do kolegi na "ploty" i następnie mecz o 21:00 tzw.Grand Derbii. Mam nadzieje, że poziom meczu będzie conajmniej taki jak mojego ojca wczoraj ( idealny).
niedziela, 28 listopada 2010
Prośba
Boże, prosze cię spraw bym nigdy nienawidził.
Dodaj mi siły do lepszego postępowania.
Mój krzyż ciężki ale dajesz takie ciężkie jakie jesteśmy w stanie unieść.
dziękuje za wiarę, nie zawiode ciebie.
wtorek, 23 listopada 2010
tytuł: musi być ?
Czy istnieje coś oprócz Pauli ? Może powinienem napisać czy ma sens robienie czegoś z myślą, że jej już nie ma?
Myślałem, że ten rozdział życia mam za sobą. Tylko myślałem. To już się "uczyłem", lecz miłości nie można się "nauczyć" i potrzbowałem wiele czasu by to zrozumieć. Postawy, a ja popełniam błędy . . .oj Dawidek Dawidek gdzie ty masz głowe ... :) Chyba jest lepiej, jest progres ale boli. Tylko nie zrozumcie źle- ja nie jestem zły, smutny, płacze itp. itd. Mam żal, odczuwam pustkę ale to chyba normalne i chyba jedyne uczucia względem mojej byłej kruszynki.
Przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil i oddałem jej cząstke mnie. Cząstka serca zapewne już na wieki dla niej należeć będzie ale ćóż. . . życie nie bajka nie głaszcze po jajkach.
Moja osoba to chyba kolejny doskonały przykład, że teoria to jedno, praktyka bywa często zupełnie inna. Nad własnymi uczuciami nawet psycholog nie zapanuje, a co dopiero taka "inna" , głupia osóbka jak ja ;) Fragment starego motta " I'am the Best . . . " - i tego się trzymać.
Znikłaś mi z oczu, lecz w sercu nosić ciebie będe. Szkoda, że ona nie powie mi tego czego chce . . .
a tam, choć szef się cieszy, wczoraj usłyszałem: " będe miał wspaniałego asystenta jeżeli skupisz się tylko na pracy ". Myśle, że teraz bardziej skupie się na pracy niż nad myśleniem o niej lecz narazie to ciężkie. Nadal często bywa, że w pracy jestem rozkojarzony, duszą gdzieś indziej, nie uśmiecham się za często szczerze ( tylko pod publikę). Puścił mnie dziś 4 godziny wcześniej do domu, z powodu? ...brak.
To co miałem zrobić zrobiłem i po prostu byłem "wolny". heh . . . ostatnim czasy robie tylko to co musze.
swoją drogą brakowało mi troche życia zawodowego, a teraz gdy wróciłem do pracy i tak czuje się źle?- nie swojo . . . :)
Nawet wspaniała pielęgniarka nie pomaga choć nie wie o tym. Staram się przy niej nie wspominać o Pauli, nawet gdy pyta coś o niej mądrze unikam odpwiedzi.
sobota, 20 listopada 2010
today
Modlitwa,
śniadanie
zaraz do "pielęgniarki": ucałować jej dłoń, pogłaskać po policzku, uśmiechnąć się i pozdrowić
rozmowa z szefem
mecz, raczej bardzo spokojnie
Bukiet kwiatów i słodkości dla pielęgniarki i oczywiście podarować jej uśmiech.
Zapewne film i kolacja u niej
medytacja ale to już u mnie
Sen ? - oczywiście we własnym już domu, nie można jej na za wiele pozwalać i za bardzo rozpieszcać.
Zakochany we własnym łóżku ;)
LEPIEJ MIEĆ SRERCE czy KAMIEŃ ?
piątek, 19 listopada 2010
Lot ptaka
Leciał ptak, który kochał
leciał ptak, lecz był ślepy
Leciał ptak, lecz zderzył się z rzeczywistością
Leciał ptak, po zderzeniu upadł, nie podniósł się i umarł. Gdy umierał został jeszcze zdeptany przez dzieci.
Smutna rzeczywistość, to prawdziwa rzeczywistość.
Możemy być wdzięczni rodzinie, partnerą życiowym, znajomym, że nas chronią przed przeszkodami w życiu.
A tyłeczek coraz bardziej miękki. Powinno być na odwrót, wkoncu coraz dalej od rozstania, od utraty.
Nie ma co się użalać, będzie wszystko dobrze, w dodatku rzekomo kiedyś byłem symbolem radości, uśmiechu, czyli mi nie wypada nie których rzeczy np. być smutnym ;)
Wolę 60 sekund radości niż minute smutku.
Dziś spotkałem się z Paulą. . . boli to jaka była nieznośna.
Z pielęgniarką bardzo ciekawie, nie długo kolejny wyjazd. zastanawiamy się nad górami lub wschodem polski ? ? ?
Tylko wiek nie ten, choć według niej wszystko w jak najlepszym porządku, nie przeszkadza jej to, często odwiedza mnie, dba o mnie, rozmawiamy co kilka dni. Nie chcę o tym pisać, jeszcze nie teraz, jeszcze nie pora.
środa, 17 listopada 2010
jak żyć?
Jak żyć by być tym kimś?
Zapomniałem, że otrzymałem życie ?
Marnuje szanse ?
niedziela, 14 listopada 2010
ciekawy lub normalny
Oto ja :
Jestem szczęśliwy
Jestem radosny
Jestem spokojny
Czuję się kochany
Kocham i okazuję miłość
Czuję się bezpieczny
Jestem wdzięczny za miłość
Jestem wdzięczny za obfitość
Każdego dnia otrzymuję cudowne dary od losu
Otwieram się na moc
Z łatwością uwalniam się od starych wzorców
Zastępuje je wzorcami miłości i zaufania
Dbam o ciało i ducha
Sprawiam sobie przyjemności
Zdrowo się odżywiam
Relaksuje się
Mam czas dla siebie
Staram się medytować
Rozwijam mój potencjał
Moja świadomość pogłębia się
Moje zdolności powiększają się
Tworzę miłość i obfitość
Emanuję miłością i obfitością
Dziele się energią obfitości
Otwieram się na energię pieniądza
Korzystam z bogactwa świata
Przyjmuję cudowne dary od losu
Realizuje moje pasje
Rozwijam nowe zainteresowania
Stale próbuje nowych rzeczy
Każdego dnia wykorzystuję mój twórczy potencjał
Moja praca przynosi mi spełnienie i radość
Rozwijam się
Tworzę
Jestem we właściwym miejscu i czasie
Korzystam z nieskonczonego oceanu możliwości
Otwieram się na nowe
Realizuje moje plany i marzenia
Wszechświat mnie wspiera
Mam dużo wolnego czasu
Jestem sobą
Akceptuje siebie takiego jakim jestem
Szanuje siebie
Kocham siebie
Kocham moje życie
Cieszę się każdym dniem
Jestem tu i teraz.
poniedziałek, 01 listopada 2010
Nadal . . .
Są również tacy, którym nie staje na widok tego świata.
Odnajdziesz mnie na rozstajach dróg. Sprawcy podobno wracają po śladach swych, a gdy wrócisz tu, gdzie czas w zdumieniu przystanął to nie mów nic. Już nie ty, nie ja. Inna już rzeka tam płynie. Przejdź obok mnie, nie patrz w moją twarz, niech się w ciemnościach rozpłynę.
Czas zbudować dom na popielinach popiołu.
Pozdrawiam wszystkich . . . bez wyjątku ;)
wtorek, 26 października 2010
nie potrafie
Liczby dnia: 29,18 - czas rozmowy z miłością.
Czas zaleczył, rozmowa odbyła się bez łez.
Nadal kocham.
. . . a romans z "pielęgniarką" zaczął sie.
Pocałunek, kolacja i spacer za nami.
Kate znowu zaczyna walczyć o "swojego rycerza" ? - chyba tak . . . Swoją drogą podziwiam ją, przez 4,5 roku "biega" za jednym. . . Chyba urok osobisty nadal działa. Kontakt nasz znów wrócił do normy, rozmawiamy, nawet w planach ma odwiedzić Polskę. Oczywiście tylko po to by ze mną spędzić czas. Jakoś wierzyć mi się nie chce, że tak "polubiła" polskę.
Szkoda mi tej dziewczyny, nie chciał bym by była moją"pocieszynką", nie chciałbym ranić jej uczuć i zobaczymy jak to wszystko się ułoży. Nie ukrywam, że kilka lat temu również część mnie zdobyła. Do serca nie dotarła co nie zmienia faktu, że jest wspaniała.
Aha, wracając do Pauli : chce w sobote jechać ze mną pozwiedzać. Narazie nie otrzymała odpowiedzi i chyba otrzyma negatywną. Chyba nie jestem gotów na to, a nie chce by serduszko znów na nowo przypomniało sobie o jej zaletach. Cwana bestia jest, potrafi "przez chwile" być idealna, a że ja za wrażliwy to mogę mieć kłopoty. Lepiej nie zaczynać pojedynku, który i tak przegram. Jeszcze chyba za wcześnie.
Co jeszcze u mnie ? - ze zdrowiem jest lepiej. Wyniki morfologii coraz lepiej. Na ostatnim TK głowy zmiany okazały się małe i nie takie poważne. gastroskopia: wrzód na dwunastnicy nadal wielki i krwawiący ale już słabiej. Utraty przytomności ustąpiły, w domu już kuruje się ale i tak codziennie do lekarza muszę chodzić...
Co jeszcze ? - sympatyczny dzień wczoraj mnie spotkał, całe popołudnie u kumpla, a wieczorem u jego taty poplotkowaliśmy troche. Zastanawiam się nad powrotem do trenowania sztuk walki ( tajski boks). Tylko narazie wyzdrowieć musze :(
W pracy ? - ok, szef za mną "tęskni" i znowu kwiaty z pracy mi przesłali i odwiedził mnie w ubiegłym tygodniu. Już od czwartku w domu zacznę trochę pracować.
Po lekach nie jestem w stanie pisać, dla tego rzadko zaglądam na blox. To był szybki przegląd wydrarzeń w tygodniu.
Uciekam już bo do ukochanej siostry muszę oddzwonić :)
|
|